Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maurice jarre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maurice jarre. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 listopada 2016

Maurice Jarre - Lawrence Of Arabia (1962)


1. Overture; 2. Main Title; 3. Miracle; 4. Nefud Mirage; 5. Rescue Of Gasim And Bringing Gasim Into Camp; 6. Arrival At Auda's Camp; 7. The Voice Of The Guns; 8. Continuation Of The Miracle; 9. Suns Anvil; 10. Lawrence & Body Guard; 11. That Is The Desert; 12. End Title 

Znowu zaniedbałem muzykę filmową. Za oknami mróz i śnieg. Zrobiło się naprawdę zimowo. Pomyślałem, że trzeba się jakoś ogrzać. Najlepiej obejrzeć film, którego akcja dzieje się w ciepłych krajach (choć niekoniecznie). Postanowiliśmy z Żoną obejrzeć coś z klasyki. Podeszliśmy do półek z filmami i wybraliśmy kilka pozycji. Był jakiś Bond, był Most Na Rzece Kwai, był też znakomity film zatytułowany Dwunastu Gniewnych Ludzi. Jednak wśród wybranych znalazł się jeszcze jeden. Był to Lawrecne z Arabii. Żona zrobiła gorącej herbatki z malinami, ja przygotowałem siedziska, które obstawiłem przekąskami. Płyta do odtwarzacza, czarny ekran i z głośników poszła znakomita uwertura. Aż ciarki przeszły po plecach…