1. Breathe; 2. Fields of Fire; 3. Fallen Angel; 4. Free; 5. Guns and Arrows; 6. Lay My Body Down; 7. Sinnerman; 8. Live Forever; 9. Trail Of Tears; 10. May Your Good Lord; 11. The Maker
Wróciłem ostatnio do płyt Midge’a. Dlaczego? Lubię go ogromnie. No, nie znam go osobiście więc prostuję, że bardzo lubię jego głos oraz wkład w muzykę. Do tego, wspominaliśmy z kolegą koncert Midge'a, w którym mieliśmy przyjemność uczestniczyć. Dyskutując zgodziliśmy się, że Ure właściwie przepadł na rynku muzycznym odkąd zaczął karierę solową. Wielki Ultravox, w którym to zespole Midge się udzielał i współtworzył jego sukces, nie pomogły mu później w solowej karierze. Ja do jego płyt wracam i w ostatnim czasie cudownie słuchało mi się Breathe. I jeszcze jedno. Kto uważa, że muzyka pop jest sprawą Szatana niech dalej nie czyta…


