Pokazywanie postów oznaczonych etykietą andy latimer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą andy latimer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 grudnia 2015

Camel - I Can See Your House From Here (1979)

  1. Wait
  2. Your Love Is Stranger Than Mine
  3. Eye Of The Storm
  4. Who We Are
  5. Survival
  6. Hymn To Her
  7. Neon Magic
  8. Remote Romance
  9. Ice
Wczoraj musiałem wsiąść za kółko i podróżować nieco ponad sto kilometrów. Dlaczego musiałem? Nie przepadam za prowadzeniem samochodu. Jeszcze w mieście mi to nie przeszkadza, coś ciągle się dzieje. Dłuższe trasy przyprawiają mnie o mdłości. A żeby ich nie było zawsze muszą być w samochodzie płyty. Tak było i tym razem. Zabrałem między innymi ten album Wielbłąda. Po pierwsze dość dawno nie słuchałem go w podróży, a po drugie chciałem wrócić do najbardziej emocjonalnego momentu lipcowego koncertu. I Can See Your House From Here nie cieszy się wśród fanów uznaniem, ale czy słusznie?

piątek, 17 lipca 2015

Camel - Stationary Traveller (1984)


Side 1:
  1. Pressure Points
  2. Refugee
  3. Vopos
  4. Cloak And Dagger Man
  5. Stationary Traveller
Side 2:
  1. West Berlin
  2. Fingertips
  3. Missing
  4. After Words
  5. Long Goodbyes

Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”
Za kilkanaście godzin wylatuję do Krakowa. Kilka dni w dawnej stolicy Polaków i w dalszą drogę na wypoczyn. Będzie krótko, ale intensywnie. Jednak to co w tym wszystkim najważniejsze to koncert jednej z moich ukochanych grup. Camel w poniedziałek wystąpi w Krakowie (dzień wcześniej w Poznaniu). Z tego co przeglądałem setlisty z już zakończonych koncertów, nie jest źle, a wręcz wspaniale. Zobaczymy i posłuchamy co Andy Latimer i spółka zaprezentują nam w poniedziałek. Gdy wiadomość o koncertach grupy w Polsce do mnie dotarła, to tak jakby mi ktoś obuchem przywalił. Dosłownie nie posiadałem się z radości. Koncert obowiązkowy. Przecież to może być ostatnia szansa aby posłuchać Wielbłąda na żywo. Wracając na chwilę do moich urlopów. Zasadę mam taką, że na każdym urlopie odłączam się całkowicie od cywilizacji. Żadnych internetów, majli, laptopów, telefonów i tabletów. Nie ma mnie, nie znam się. Dlatego przepraszam Czytelnika, ale relację z koncertu grupy Camel zamieszczę najwcześniej w niedzielę 26 lipca. Przejdźmy jednak do samego albumu...

piątek, 9 stycznia 2015

David Minasian – Random Acts Of Beauty (2010)



  1. Masquerade
  2. Chambermaid
  3. Storming The Castle
  4. Blue Rain
  5. Frozen In Time
  6. Summer's End
  7. Dark Waters

Oto kolejna płyta którą zainteresowałem się dzięki okładce. Uwielbiam kolor niebieski a tu go nie brakuje. Do tego to nazwisko Minasian. Gdzieś już słyszałem to nazwisko. Minasian, Minasian...I przypomniałem sobie piosenkę pana który nazywał się Dorian Blue. Tak, to ten sam człowiek. Jego utworu It's Driving Me Crazy z 1983 można posłuchać i pooglądać w sieci. Do tego Minasian maczał palce przy płytach DVD zespołu Camel...