środa, 3 czerwca 2015

Progression By Failure - Sonic Travelogue (2015)


  1. The Pyramid & The Sphere
  2. Sparkles
  3. Once Upon A Time
  4. A Day In The Swamp
  5. Forest Of Doubt
  6. Escaping The Ankou
  7. The Sidh's Gate
  8. Autumn Mood
  9. The End Of Sonic Vibrations

Słucham ostatnio sporo nowości. Korzystam z uprzejmości moich znajomych. Są to albo radiowcy lub po prostu znajomi, których chęć poznawania nowych zespołów i wydawnictw nie zna granic.

Jednym z takich zespołów, a raczej solowych projektów (nieco wspomaganych) jest Progression By Failure. Kompletnie nie znany mi wcześniej twór którym zainteresowałem się dzięki okładce (prawda że ciekawa?). Za całym przedsięwzięciem stoi młody klawiszowiec, który nazywa się Nicolas Piveteau. Jest kompozytorem wszystkich utworów z tej płyty. Sonic Travelogue jest jego drugim albumem do nagrania którego zaprosił gości. Pierwszym z nich jest gitarzysta Drayen Labie, drugim Mike Saccoman, który zagrał na perkusji. Autorem wspomnianej okładki jest Duncan Storr, który wcześniej był twórcą między innymi okładki albumu Live Chronicles zespołu Hawkwind. Przejdźmy jednak do samej muzyki.

piątek, 29 maja 2015

Jon And Vangelis - Private Collection (1983)


Side 1:
  1. Italian Song
  2. And When The Night Comes
  3. Deborah
  4. Polonaise
  5. He Is Sailing
Side 2:
  1. Horizon
Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka” 
Nadal pozostaję w spokojnym, marzycielskim klimacie. Ciężki tydzień, do tego ciężki psychicznie powoduje, że uciekam w marzenia i odległe krainy. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w słuchanej muzyce. Wcześniej była to między innymi Opera Sauvage Vangelisa, a skoro byłem przy tym Artyście, to dlaczego by nie sięgnąć po kolejną cudowną płytę dzięki której odpocznę i się zrelaksuję. 
To nie pierwsza współpraca tych dwóch panów (i nie ostatnia). Wydali wcześniej już dwa albumy Short Stories i osławiony The Friends of Mr. Cairo. Pamiętam od samego początku gdy pierwszy raz usłyszałem ich utwór I'll Find My Way Home, byłem pod wielkim wrażeniem. Kapitalne klawisze Vangelisa i jakby stworzony do nich głos Andersona. Panowie wyśmienicie współbrzmią co także (albo przede wszystkim) usłyszymy na omawianym tu albumie.

wtorek, 26 maja 2015

Vangelis - Opera Sauvage (1979)


Side 1:
  1. Hymne
  2. Rêve
  3. L'Enfant
  4. Mouettes
Side 2:
  1. Chromatique
  2. Irlande
  3. Flamants Roses
Wieczór a właściwie  już noc. Żona chrapie od jakiegoś czasu w sypialni. Mnie z kolei kompletnie nie chce się spać, nie mogę zasnąć, snuję się po chałupie. Zbyt dużo myśli kolebie się w głowie. Muszę się zrelaksować, oddalić od dnia codziennego. Jak zawsze panaceum na wszystko jest muzyka. Wybór pada na brodatego Greka i płytę Opera Sauvage. Zakładam słuchawki, siadam wygodnie w fotelu i chłonę tę przepiękną muzykę całym sobą. 
To kolejna ścieżka dźwiękowa do filmu dokumentalnego. Dodatkowo to kolejna współpraca Vangelisa z francuskim reżyserem specjalizującym się właśnie w dokumencie. Tym reżyserem jest Frédéric Rossif. Wcześniejsza współpraca zaowocowała między innymi albumami L'Apocalypse Des Animaux (genialny!) oraz La Fête Sauvage. 
Vangelis muzykę do Opera Sauvage skomponował, zagrał na wszystkich (prawie) instrumentach, był producentem tego albumu oraz pomysłodawcą okładki. Na płycie pojawił się też wyjątkowy gość.

piątek, 22 maja 2015

Maneige - Maneige (1975)


Side 1:
  1. Le Rafiot (ang. The Tired Old Ship)
Side 2: 
  1. Une Année Sans Fin (ang. A Year Without End)
  2. Jean-Jacques
  3. Galerie III   


Dziś prezentuję płytę zespołu z Kanady. Maneige to jedna z moich ulubionych grup powstałych w prowincji Quebec, reprezentujących nurt rocka progresywnego.

Grupa powstała w 1972 roku w Montrealu. Założycielami byli Alain Bergeron (saksofon, flet) oraz Jerome Langlois (instrumenty klawiszowe). W składzie zespołu, który nagrał ten album znaleźli się również Gilles Schetagne (perkusja), Vincent Langlois (instrumenty perkusyjne, pianino), Yves Léonard (bass). Na gitarach akustycznej i elektrycznej zagrał tu Denis Lapierre. Należy dodać, że wszyscy ci panowie ukończyli renomowane szkoły muzyczne takie jak École (de musique) Vincent-d'Indy oraz Conservatoire de musique de Québec.
Zespół grał dość dużo koncertów. Jednak dopiero w 1975 roku udało im się wydać pierwszy album zatytułowany po prostu Maneige. Z resztą w tym samym roku ukazała się ich kolejna doskonała płyta Les Porches. Ale wróćmy do debiutu. Znalazły się na nim cztery kompozycje z czego na pierwszej stronie winylowego wydania znajdziemy jeden utwór, a na drugiej trzy krótsze.

środa, 20 maja 2015

Rush - Snakes & Arrows Live (2008)


Disc 1: 
1. Limelight 2. Digital Man 3. Entre Nous 4. Mission 5. Freewill 6. The Main Monkey Business 7. The Larger Bowl 8. Secret Touch 9. Circumstances 10. Between the Wheels 11. Dreamline 
Extras: 1. What's That Smell (DVD Content) 2. 2007 Tour Outtakes 3. What's That Smell Outtakes 4. Far Cry (Alternate cut featuring rear screen footage) 5. The Way the Wind Blows (Alternate cut featuring rear screen footage) 6. Red Sector A from the R30 Tour 

Disc 2:
1. Far Cry 2. Workin' Them Angels 3. Armor and Sword 4. Spindrift 5. The Way the Wind Blows 6. Subdivisions 7. Natural Science 8. Witch Hunt 9. Malignant Narcissism - De Slagwerker 10. Hope 11. Distant Early Warning 12. The Spirit of Radio 13. Tom Sawyer 
Encore: 14. One Little Victory 15. A Passage to Bangkok 16. YYZ 

Disc 3:
1. Ghost of a Chance 2. Red Barchetta 3. The Trees 4. 2112/The Temples of Syrinx 


W sobotę miałem kilka spotkań w Warszawie i tak od słowa do słowa usłyszałem pewne plotki. Jest bardzo prawdopodobne, że w przypadku gdy dojdzie do europejskiej trasy zespołu Rush, przyjadą do Polski. To by było spełnienie marzeń myślę bardzo wielu fanów Rush w naszym kraju. Ale chyba nie tylko tych fanów zagorzałych. Przecież ten zespół to jakby nie patrzeć legenda rocka progresywnego. Gdyby te plotki się potwierdziły nie posiadałbym się z radości. W końcu nie trzeba by było włóczyć się po Europie aby zobaczyć i posłuchać ich na żywo. A naprawdę jest czego posłuchać. Rush to nieprawdopodobnie działająca machina. Panowie grają jak z nut, są perfekcjonistami. Czyż nie byłoby fantastycznie zobaczyć ich i posłuchać w końcu w naszym kraju? Tym bardziej, że najprawdopodobniej jest to ich ostatnia trasa w ogóle.