Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jon anderson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jon anderson. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lipca 2016

Jon Anderson - Olias Of Sunhillow (1976)

Side 1:
  1. Ocean Song
  2. Meeting (Garden Of Geda) / Sound Out The Galleon
  3. Dance Of Ranyart / Olias (To Build The Moorglade)
  4. Qoquaq Ën Transic / Naon / Transic Tö
  5. Flight Of The Moorglade
Side 2:
  1. Solid Space
  2. Moon Ra / Moon Ra / Song Of Search
  3. To The Runner
Solowy debiut Andersona. Album kończy czterdzieści lat. To niesamowite. Przyznam szczerze, że do słuchania tej płyty muszę mieć odpowiedni nastrój. Nie zawsze ona mi smakuje, ale są takie chwile gdy zanurzam się w historię opowiedzianą na tym albumie całym sobą. Tak miałem w tym roku. Kilka tygodni temu gdy go włączyłem przetrwałem może piętnaście minut. Z kolei kilka dni temu gdy nie mogłem spać, odpaliłem tę płytę i dosłownie odleciałem…

czwartek, 30 czerwca 2016

Anderson/Stolt - Invention Of Knowledge (2016)


I.   Invention Of Knowledge: 1) Invention; 2) We Are Truth; 3) Knowledge
II.  Knowing: 4) Knowing; 5) Chase And Harmony
III. Everybody Heals: 6) Everybody Heals; 7) Better By Far; 8) Golden Light
IV.  Know...: 9) Know...


Z Andersonem jest tak, że jego głos się albo kocha albo nienawidzi. Przez lata spotkałem wiele osób, które nie mogą jego barwy głosu znieść. Nie krytykuję, nie potępiam, mają do tego prawo. Ja głos Andersona uwielbiam. Zawsze z wielkim utęsknieniem czekam na jego nowe nagrania, na nowe piosenki. Gdy wiele miesięcy temu dotarła do mnie wiadomość, że ma powstać wspólna płyta panów Andersona i Stolta dosłownie nie posiadałem się z radości. I oto jest…

piątek, 3 lipca 2015

Starcastle - Fountains Of Light (1977)



Side One:
  1. Fountains
  2. Dawning Of The Day
  3. Silver Winds
Side Two:
  1. True To The Light
  2. Portraits
  3. Diamond Song (Deep Is The Light)
Z wiadomych powodów słuchałem w tym tygodniu dość sporo Yes. I tak przypomniało mi się o grupie Starcastle, która jako żywo przypomina w brzmieniu zespół Yes. Czasami dosłownie. Nie wiedziałem tylko którą płytę zagrać. Padło na Fountains Of Light.
Początki Starcastle to rok 1969. To wtedy właśnie na Uniwersytecie w Illinois studenci Steve Hagler (gitara), Mike Castlehorn (perkusja) i Paul Tassler (gitara basowa), utworzyli zespół St. James grający covery w lokalnych barach i klubach studenckich. Po kilku zmianach personalnych (dołączył miedzy innymi Terry Luttrell, który wcześniej był wokalistą w REO Speedwagon) w 1974 roku zespół przyjął nazwę Starcastle. W międzyczasie cały czas nagrywali piosenki i bardzo dużo koncertowali. Ich debiutancki album ukazał się na początku 1976 roku i zatytułowany był po prostu Starcastle.

piątek, 29 maja 2015

Jon And Vangelis - Private Collection (1983)


Side 1:
  1. Italian Song
  2. And When The Night Comes
  3. Deborah
  4. Polonaise
  5. He Is Sailing
Side 2:
  1. Horizon
Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka” 
Nadal pozostaję w spokojnym, marzycielskim klimacie. Ciężki tydzień, do tego ciężki psychicznie powoduje, że uciekam w marzenia i odległe krainy. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w słuchanej muzyce. Wcześniej była to między innymi Opera Sauvage Vangelisa, a skoro byłem przy tym Artyście, to dlaczego by nie sięgnąć po kolejną cudowną płytę dzięki której odpocznę i się zrelaksuję. 
To nie pierwsza współpraca tych dwóch panów (i nie ostatnia). Wydali wcześniej już dwa albumy Short Stories i osławiony The Friends of Mr. Cairo. Pamiętam od samego początku gdy pierwszy raz usłyszałem ich utwór I'll Find My Way Home, byłem pod wielkim wrażeniem. Kapitalne klawisze Vangelisa i jakby stworzony do nich głos Andersona. Panowie wyśmienicie współbrzmią co także (albo przede wszystkim) usłyszymy na omawianym tu albumie.

wtorek, 26 maja 2015

Vangelis - Opera Sauvage (1979)


Side 1:
  1. Hymne
  2. Rêve
  3. L'Enfant
  4. Mouettes
Side 2:
  1. Chromatique
  2. Irlande
  3. Flamants Roses
Wieczór a właściwie  już noc. Żona chrapie od jakiegoś czasu w sypialni. Mnie z kolei kompletnie nie chce się spać, nie mogę zasnąć, snuję się po chałupie. Zbyt dużo myśli kolebie się w głowie. Muszę się zrelaksować, oddalić od dnia codziennego. Jak zawsze panaceum na wszystko jest muzyka. Wybór pada na brodatego Greka i płytę Opera Sauvage. Zakładam słuchawki, siadam wygodnie w fotelu i chłonę tę przepiękną muzykę całym sobą. 
To kolejna ścieżka dźwiękowa do filmu dokumentalnego. Dodatkowo to kolejna współpraca Vangelisa z francuskim reżyserem specjalizującym się właśnie w dokumencie. Tym reżyserem jest Frédéric Rossif. Wcześniejsza współpraca zaowocowała między innymi albumami L'Apocalypse Des Animaux (genialny!) oraz La Fête Sauvage. 
Vangelis muzykę do Opera Sauvage skomponował, zagrał na wszystkich (prawie) instrumentach, był producentem tego albumu oraz pomysłodawcą okładki. Na płycie pojawił się też wyjątkowy gość.

czwartek, 23 października 2014

Dennis Haklar - Lizard's Tale (2012)



  1. Lizard's Tale
  2. Low-Lee-Tah
  3. Leap of Faith
  4. Prelude to Dawn
  5. Dawn of an Era
  6. A Message
  7. Swift Messenger
  8. Angels in Bahia
  9. Crossing Over 
 10. Jaywalkin'
 11.
Naima 

Wystarczyło że spojrzałem na okładkę i z miejsca wiedziałem, że muszę tę płytę kupić.  Magnesem okazały się nazwiska.  Bo oprócz samego Dennisa widnieją tu Jon Anderson (YES), Larry Coryell, basista  Mark Egan (współpracujący z Patem Metheny) czy wreszcie Thierry Arpino (znany ze współpracy z Jean-Luc Ponty). No taka grupa musiała nagrać coś ciekawego.