Pokazywanie postów oznaczonych etykietą this mortal coil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą this mortal coil. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 kwietnia 2016

Cocteau Twins - Victorialand (1986)

1.
  1. Lazy Calm
  2. Fluffy Tufts
  3. Throughout The Dark Months Of April And May
  4. Whales Tails
2.
  1. Oomingmak
  2. Little Spacey
  3. Feet-Like Fins
  4. How To Bring A Blush To The Snow
  5. The Thinner The Air
Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”
Miało być o całkiem innej płycie, ale właśnie dziś mija trzydzieści lat od wydania albumu Victorialand o czym poinformował mnie mój magiczny przypominacz. Postanowiłem więc, że odnotuję tę rocznicę, tym bardziej, że uwielbiam twórczość tego zespołu. To grupa, którą od zawsze ceniłem, jednak swojego czasu popadła u mnie w zapomnienie. Dopiero moja Żona, która uwielbia Cocteau Twins sprawiła, że po latach wróciłem do płyt zespołu. Od tamtej pory słucham ich regularnie…

wtorek, 18 sierpnia 2015

This Mortal Coil - It’ll End In Tears (1984)

  1. Kangaroo
  2. Song To The Siren
  3. Holocaust
  4. Fyt
  5. Fond Affections
  6. The Last Ray
  7. Another Day
  8. Waves Become Wings
  9. Barramundi
  10. Dreams Made Flesh
  11. Not Me
  12. A Single Wish

Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”
Znowu 1984? No tak wyszło.
To płyta bardzo dla mnie ważna. Włączam ją gdy jestem w nie najlepszym nastroju, gdy wydarzy się coś co mnie zasmuca i dołuje. Słuchając dźwięków zawartych na tym pięknym albumie, zastanawiam się nad kruchością życia, nad międzyludzkimi relacjami. Muzyka ta pozwala mi zatrzymać się w tym pędzącym, pozbawionym wszystkich dobrych uczuć świecie. Zapominam o tym całym jadzie który leje się zewsząd gdzie się nie obrócić, o tej nienawiści, zawiści i wszechobecnej głupocie. Zastanawiam się dlaczego to wszystko się dzieje, jaki to ma sens. Ale przede wszystkim słuchając tej płyty myślę o tych którzy już odeszli. Zmarł mój Kuzyn (brat wujeczny), miał 37 lat. Czy to nie smutne? Mieliśmy w dzieciństwie dość dobre relacje, w dorosłym życiu wszystko się rozjechało. Każdy miał swoje sprawy, swoją rodzinę i własne problemy. W końcu dzieliło nas kilkaset kilometrów. Jednak gdy już udało nam się spotkać zawsze rozmawialiśmy z wzajemną życzliwością i szacunkiem, cieszyliśmy się ze swoich małych sukcesów, tak samo jak wtedy gdy byliśmy dzieciakami.