Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genesis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genesis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lutego 2021

Steve Hackett - Under A Mediterranean Sky (2021)


  1. Mdina (The Walled City)
  2. Adriatic Blue
  3. Sirocco
  4. Joie De Vivre
  5. The Memory Of Myth
  6. Scarlatti Sonata
  7. Casa Del Fauno
  8. The Dervish And The Djin
  9. Lorato
  10. Andalusian Heart
  11. The Call Of The Sea
Steve Hackett to jegomość, którego płyty kupuję w ciemno. Wiadomo, że najlepsze lata ma już za sobą. Ja także najbardziej cenię sobie jego albumy z lat siedemdziesiątych, ale i później miał w swojej dyskografii wiele ciekawych propozycji. Jednak mimo tylu lat na scenie, nadal tworzy, komponuje, jeździ w trasy. Co rok płyta i natychmiast trasa, ciągle w podróży. A co robi Steve gdy podły wirus wszystko pozamykał? Oczywiście komponuje. Tym razem postawił na gitarę klasyczną. Po wysłuchaniu przedpremierowych utworów byłem naprawdę zadowolony…

piątek, 23 października 2020

Steve Hackett - Selling England By The Pound & Spectral Mornings: Live At Hammersmith (2020)


Żona zrobiła mi fantastyczną niespodziankę na urodziny. Otóż kupiła mi to właśnie wydawnictwo. Dodała, że byłem uczestnikiem koncertu poznańskiego i to jest taka mała namiastka tego koncertu. I dodatkowo będziesz miał pamiątkę. Nie powiem, łezka zakręciła mi się w oku bo to rzeczywiście był dla mnie magiczny koncert, w szczególności za sprawą możliwości posłuchania na żywo albumu Spectral Mornings, który od wielu, wielu lat jest mi niezwykle bliski i już zawsze będzie miał miejsce w moim sercu…

piątek, 31 maja 2019

Steve Hackett - Defector (1980)

  1. The Steppes
  2. Time To Get Out
  3. Slogans
  4. Leaving
  5. Two Vamps As Guests
  6. Jacuzzi
  7. Hammer In The Sand
  8. The Toast
  9. The Show
  10. Sentimental Institution

Z cyklu „Atrakcyjna osiemdziesiątka”
Chciałbym pozostać jeszcze na troszkę w klimatach niedawnego, znakomitego koncertu Steve’a. Właściwie maj upłynął mi w większości pod szyldem Hacketta. Płyty na biurku, w pokaźnym stosiku, wędrowały kolejno do odtwarzacza. Dziś wracam do albumu Defector, który niegdyś oczarował mnie w prawie równym stopniu co mój ukochany Spectral Mornings. Wielu zarzucało zbyt duże podobieństwo tych dwóch płyt, ale czy to uzasadniony zarzut?...

środa, 8 maja 2019

Steve Hackett - Poznań 6.05.2019 Sala Ziemi


Nawet w najgłębszych snach nie sądziłem, że kiedyś będzie mi dane wysłuchać jednej z ukochanych płyt życia na żywo. A jeszcze w wykonaniu samego kompozytora? Nie, to już na zawsze miało pozostać tylko marzeniem. A jednak, okazuje się, że warto mieć marzenia i w nie wierzyć. Przykładem koncert Steve’a Hacketta, na którym między innymi obszerne fragmenty płyty Spectral Mornings. Ale zanim dojdę do samego koncertu jeszcze dwa słowa, ale też związane z muzyką…

czwartek, 29 marca 2018

Peter Gabriel - Passion (1989)


1. The Feeling Begins; 2. Gethsemane; 3. Of These, Hope; 4. Lazarus Raised; 5. Of These, Hope - Reprise; 6. In Doubt; 7. A Different Drum; 8. Zaar; 9. Troubled; 10. Open; 11. Before Night Falls; 12. With This Love; 13. Sandstorm; 14. Stigmata; 15. Passion; 16. With This Love - Choir; 17. Wall Of Breath; 18. The Promise Of Shadows; 19. Disturbed; 20. It Is Accomplished; 21. Bread And Wine


Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”
Długo zastanawiałem się o jakiej płycie jeszcze w tym miesiącu napisać. Szczerze mówiąc to nie mam ochoty na pisanie. Nie, muzyka gra w moim domu właściwie bez przerwy, ale ostatnio nijak nie mogę wykrzesać z siebie sił na pisanie, zero weny, zero pomysłów i zero chęci. Koniec końców postawiłem na trzy albumy, ale przeglądając zapiski o przeczytanych i posiadanych książkach, natknąłem się na nazwisko Kazantzakis. Ten grecki pisarz jest autorem książki Ostatnie kuszenie Chrystusa. Idąc tym tropem pomyślałem o filmie Scorsese, a ułamek sekundy później o płycie Gabriela. Słuchałem jej kilka miesięcy temu, ale jako że zbliża się Wielkanoc, wrzuciłem krążek ponowie do odtwarzacza. Zagrało magicznie…

środa, 13 września 2017

Genesis - Calling All Stations (1997)

  1. Calling All Stations
  2. Congo
  3. Shipwrecked
  4. Alien Afternoon
  5. Not About Us
  6. If That's What You Need
  7. The Dividing Line
  8. Uncertain Weather
  9. Small Talk
  10. There Must Be Some Other Way
  11. One Man's Fool
Wrzesień to miesiąc rocznic ciekawych albumów. Mój magiczny kalendarzyk wspomina mi o kilkunastu płytach, o części z nich wspomnę na blogu. Wśród nich znalazł się też album grupy Genesis. Przez te dwadzieścia lat uczestniczyłem w dziesiątkach rozmów o tej płycie. Jeszcze więcej przeczytałem recenzji, opisów i sądów nad nią. Jedni ją uwielbiają, inni nienawidzą. No właśnie, skoro napisano i powiedziano już wszystko, to po jaką cholerę ja się za to biorę? Z ciekawości, względów kronikarskich, ale i niejako obowiązku, bo bardzo sobie cenię ten zespół. Napisałem już o ich dwóch albumach z lat 70-ych, o jednej z 80-tych, to i o tej z 90-tych trzeba wspomnieć…

piątek, 18 listopada 2016

Phil Collins - Hello, I Must Be Going! (1982)

  1. I Don't Care Anymore
  2. I Cannot Believe It's True
  3. Like China
  4. Do You Know, Do You Care?
  5. You Can't Hurry Love
  6. It Don't Matter To Me
  7. Thru These Walls
  8. Don't Let Him Steal Your Heart Away
  9. The West Side
  10. Why Can't It Wait 'til Morning
Z cyklu "Atrakcyjna Osiemdziesiątka" 
Jestem w trakcie czytania autobiografii Phila Collinsa. I jak zawsze w takich przypadkach w tle towarzyszy mi muzyka, oczywiście jego muzyka. Są to płyty solowe, ale też Genesis, Brand X i inne albumy na których udzielał się Phil (a jest tego trochę). Przyznam się bez bicia, że album Hello, I Must Be Going! przez całe lata traktowałem po macoszemu. Sam nie wiem dlaczego. Po prostu było tak, że gdy miałem ochotę na jego solową twórczość do odtwarzacza lub na talerz lądowały Face Value i zaraz później No Jacket Required. Jakoś dziwnie pomijałem jego drugi album. W końcu się to zmieniło. Właśnie teraz zaczynając lekturę odpaliłem  Hello, I Must Be Going! Zagrało fantastycznie...

czwartek, 19 maja 2016

Peter Gabriel - So (1986)

  1. Red Rain
  2. Sledgehammer
  3. Don't Give Up
  4. That Voice Again
  5. In Your Eyes
  6. Mercy Street
  7. Big Time
  8. We Do What We're Told (Milgram's 37)
  9. This Is The Picture (Excellent Birds)
Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”
Dziś mija trzydzieści lat od wydania tego znakomitego albumu. Osobiście nie wyobrażam sobie aby jakikolwiek miłośnik muzyki (w szczególności miłośnik lat osiemdziesiątych) nie znał i nie miał tej płyty na półce. Napisano już chyba wszystko o tym albumie. Początkowo wahałem się czy wspominać o nim. Doszedłem jednak do wniosku, że to dla mnie zbyt ważna płyta abym ją pominął. So to masa pięknych wspomnień i wzruszeń. To w końcu pierwszy kompakt Gabriela w moim życiu, do tego amerykańskie wydanie, które w latach osiemdziesiątych było niemałym rarytasem…

wtorek, 2 lutego 2016

Genesis - A Trick Of The Tail (1976)

 Side 1:
  1. Dance On A Volcano
  2. Entangled
  3. Squonk
  4. Mad Man Moon
Side 2:
  1. Robbery, Assault And Battery
  2. Ripples
  3. A Trick Of The Tail
  4. Los Endos

Właśnie mija czterdzieści lat od wydania tego znakomitego albumu. Szczerze mówiąc, nie miałem wcale zamiaru umieszczać opisu tej płyty na blogu. Nie dlatego, że nie chcę. Raczej dlatego że napisano już chyba miliard recenzji tej płyty i kolejna niewiele zmieni, jeśli coś w ogóle zmieni. Dlaczego więc o niej piszę? W końcu to jeden z moich ulubionych zespołów, a do tego jedna z moich ukochanych płyt. W dodatku to pierwsza płyta nagrana po odejściu z zespołu Petera Gabriela. No i w końcu ta fantastyczna rocznica obok której nie można przejść obojętnie…

wtorek, 23 czerwca 2015

Genesis - Invisible Touch (1986)


Side One:
  1. Invisible Touch
  2. Tonight, Tonight, Tonight
  3. Land Of Confusion
  4. In Too Deep
Side Two:
  1. Anything She Does
  2. Domino (Part One - In The Glow Of The Night, Part Two - The Last Domino)     
  3. Throwing It All Away
  4. The Brazilian

Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”

Mniej więcej trzy tygodnie temu mój magiczny kalendarzyk przypomniał mi o rocznicy wydania tego albumu. Odznaczyłem, że z informacją się zapoznałem i… zapomniałem się do niej odnieść.

Oto na początku czerwca 1986 roku światło dzienne ujrzał krążek, który przyniósł zespołowi ogromny sukces komercyjny. Ktoś pewnie zapyta „Chłopie, dlaczego nie zaczekasz rok i nie wspomnisz o tej płycie z okazji jej 30-lecia?”. A dlaczego mam czekać? Przecież za rok ta płyta będzie tak samo dla mnie ważna jak teraz, a że będą wtedy jej okrągłe urodziny… cóż.
Poszczególne piosenki poznawałem dzięki Trójce i liście przebojów na której znalazły się cztery utwory z tej płyty. Gdzieś w okolicach lutego 1987 roku zdobyłem kasetę i w końcu mogłem posłuchać sobie ukochanego The Brazilian w ilości trzydziestu odtworzeń dziennie. To były piękne czasy.

piątek, 15 maja 2015

Phil Collins - Face Value (1981)


Side 1:
  1. In The Air Tonight
  2. This Must Be Love
  3. Behind The Lines
  4. The Roof is Leaking
  5. Droned
  6. Hand in Hand
Side 2:
  1. I Missed Again
  2. You Know What I Mean
  3. Thunder and Lightning
  4. I'm Not Moving 
  5. If Leaving Me Is Easy
  6. Tomorrow Never Knows


Tym wpisem oficjalnie zaczynam nowy cykl „Atrakcyjna Osiemdziesiątka”. Pojawiło się na blogu już kilka albumów z lat 80-ych ale jakoś nie było czasu tego usystematyzować. Muszę się za to wziąć. Dlaczego Collins i ta płyta? Kilka dni temu dotarła do mnie wiadomość, że jesienią tego roku ma się ukazać właśnie ten album w  wersji deluxe. Do tej pory sam Collins był przeciwny wznawianiu swoich albumów. Widocznie coś się zmieniło. Nie jest to informacja pewna, ale osobiście bardzo chciałbym aby takie wznowienie ukazało się. Wydanie dwupłytowe, które byłoby rozbudowane o jakieś ciekawe smaczki. Pożyjemy, zobaczymy.

Po przejściach ze swoją żoną Andreą i próbie ratowania tego małżeństwa, co okazało się bezskuteczne, Phil został sam w dużym domu. Urządził więc w dawnej sypialni małe studio nagraniowe i zaczął komponować piosenki. Początkowo do szuflady. Chciał wyrzucić z siebie całą złość i ogromny żal po rozwodzie, który bardzo przeżył. Pierwszymi piosenkami które powstały były Please Don’t Ask, Misunderstanding, If Leaving Me Is Easy oraz późniejszy gigant In The Air Tonight. Piosenki te na początku nie były pisane z myślą o solowym albumie choć taka myśl już w głowie Collinsa zakiełkowała. Jesienią 1979 roku Phil zaprezentował te utwory kolegom z Genesis. Zamysł był oczywiście taki aby znalazły się na następnej płycie zespołu. Tony i Mike wybrali dwa z nich to jest Please Don’t Ask oraz Misunderstanding. Znalazły się później na albumie Duke.

piątek, 13 marca 2015

Tony Banks - A Curious Feeling (1979)


Side One:
  1. From The Undertow
  2. Lucky Me
  3. The Lie
  4. After The Lie
  5. A Curious Feeling
  6. Forever Morning
Side Two:
  1. You
  2. Somebody Else's Dream
  3. The Waters Of Lethe
  4. For A While
  5. In The Dark

Tony Banks od długiego czasu myślał o nagraniu solowej płyty. Gdzieś w głębi duszy zazdrościł sukcesu jaki odniósł Steve Hackett i jego solowe dokonania. Gdy po nagraniu z Genesis albumu ...And Then There Were Three... Collins wyjechał ratować swoje małżeństwo (o czym wspominałem przy opisie pierwszego solowego albumu Mike’a Rutherforda) nadarzyła się okazja do nagrania płyty pod własnym nazwiskiem. Banks posiadał mnóstwo kompozycji, które nie były wcześniej wykorzystane, a także takie, które zostały odrzucone przez Genesis. Teraz była wyśmienita okazja aby ujrzały one światło dzienne. Album nagrano w sztokholmskich Polar Studios. Do stworzenia tej płyty Tony zaprosił dwóch muzyków. Na perkusji zagrał Chester Thompson, perkusista Genesis, grający podczas ich tras koncertowych. Drugim muzykiem był kolega ze stajni Charismy Kim Beacon, który stanął za mikrofonem (wcześniej śpiewał w String Driven Thing). Partie gitary i basu Banks zagrał osobiście.

piątek, 20 lutego 2015

Mike Rutherford - Smallcreep's Day (1980)


  1. Between The Tick & The Tock
  2. Working In Line
  3. After Hours
  4. Cats And Rats (In The Neighbourhood)
  5. Smallcreep Alone
  6. Out Into The Daylight
  7. At The End Of The Day
  8. Moonshine
  9. Time And Time Again
  10. Romani 
  11. Every Road
  12. Overnight Job

Miałem w planach przedstawić całkiem inną płytę, ale kilka dni temu moja magiczna przypominajka dała mi znać, że oto 15 lutego 1980 roku ukazał się pierwszy solowy album Mike’a Rutherforda. Skoro jest rocznica albumu który sobie cenię, to dlaczego nie. Pomiędzy wydaniem …And Then There Were Three… a nagraniem kolejnego Duke, zespołu Genesis, było troszkę czasu (Phil Collins na chwilę opuścił zespół by ratować swoje małżeństwo) więc Mike postanowił, że nagra solowy album (podobnie zrobił Tony Banks). Miał w tym czasie trochę pomysłów, które chciał wykorzystać. Zaprosił do nagrania tej płyty kilku fantastycznych muzyków. Na perkusji zagrał Simon Phillips, którego Mike bardzo cenił i z którym od dawna chciał pracować. Na klawiszach zagrał wieloletni przyjaciel Rutherforda, były członek zespołu Genesis,  Anthony Phillips. Przy mikrofonie stanął Noel McCalla (sesyjny wokalista, który w późniejszym okresie znany był ze współpracy z zespołem Manfred Mann’s Earth Band). W zespole znalazł się również Morris Pert przygrywający na instrumentach perkusyjnych. Nagrań dokonano w sztokholmskich Polar Studios w których na co dzień nagrywała ABBA.

czwartek, 20 listopada 2014

Genesis – Wind & Wuthering (1976)

  1. Eleventh Earl of Mar
  2. One for the Vine
  3. Your Own Special Way
  4. Wot Gorilla?  
  5. All in a Mouse's Night
  6. Blood on the Rooftops
  7. Unquiet Slumbers for the Sleepers...
  8. ...In That Quiet Earth  
  9. Afterglow
 
Jest jesień. Wystarczy spojrzeć na okładkę  by dojść do wniosku, że teraz jest fantastyczna pora do słuchania tej wyjątkowej płyty. Album który należy do ścisłej czołówki w mojej kolekcji. To moja ulubiona płyta w dorobku tej formacji.

Album został nagrany w holenderskich Relight  Studios. Dlaczego nie nagrywali u siebie w Anglii? Powodem były pieniądze. W tamtym czasie wynajęcie dobrego studia na Wyspach wiązało się z ogromnymi kosztami. Niewielu artystów mogło sobie na to pozwolić. Panowie postanowili więc, że nagrań dokonają w Holandii. Zamieszkali w małym domku gdzie w całości poświęcili się pracy nad płytą.
Tytuł płyty pochodzi od książki Emily Brontë Wichrowe Wzgórza (Wuthering Heights). Z resztą na płycie jest jeszcze jedno odwołanie do tej powieści ale o tym później.
Autorem okładki jest Colin Elgie, który wykonał także projekt błękitnej wkładki z tekstami utworów. Ten sam, który zaprojektował okładkę poprzedniej ich płyty A Trick Of The Tail.

wtorek, 14 października 2014

Anthony Phillips – The Geese & The Ghost (1977)


1. Wind-Tales 
2. Which Way The Wind Blows 
3. Henry; Portraits From Tudor Times ((i) Fanfare, (ii) Lute’s Chorus, (iii) Misty Battlements, (iv) Lute’s          Chorus Reprise, (v)Henry Goes To War, (vi) Death Of A Knight, (vii) Triumphant Return)
4. God If I Saw Her Now
5. Chinese Mushroom Cloud
6. The Geese And The Ghost: a) Part I b) Part II
7. Collections
8. Sleepfall: The Geese Fly West


Anthony Phillips był oczywiście jednym z członków-założycieli Genesis i ich gitarzystą. Zapamiętany niestety został jako ten, którego zastąpił Steve Hackett. Dodatkowo niewielu zauważa jego dokonania jako solisty. A w dyskografii Phillipsa znajdziemy masę wyśmienitych płyt. 
Wróćmy do początku. Paraliżujący strach jaki ogarniał Anta na scenie doprowadził do ​​tego, że musiał odejść z zespołu. Phillips zagrał ostatni koncert z Genesis w lipcu 1970 roku. W ciągu dziesięciu dni od tego czasu skomponował trzy utwory, które znalazły się na omawianym tu debiucie. Dlaczego więc trzeba było czekać aż siedem lat na wydanie tej płyty? Choć jest to bez wątpienia projekt Anthony'ego Phillipsa, to nie można nie zauważyć jak ważną rolę odegrał w powstawaniu tej płyty Mike Rutherford. Jest wraz z Phillipsem współautorem ponad połowy kompozycji na tym albumie. Zobowiązania jakie miał Mike względem Genesis (płyty, trasy koncertowe) spowodowały właśnie takie opóźnienie w wydaniu tego albumu. Dodatkowo Ant był pochłonięty studiami muzycznymi. Czy warto było czekać siedem lat? Pewnie że tak. Kompozycje na tej płycie są po prostu piękne.
W muzyce zawartej na tym debiucie wyraźnie usłyszymy związek z wczesnym Genesis. Szczególnie jeśli chodzi o płytę Trespass, na której Ant był współkompozytorem wielu utworów. Delikatność jego osobliwej gitary połączona z tajemniczością przypomina nam o takich utworach jak Dusk czy White Mountain. Bliskość z Genesis potęguje dodatkowo obecność wspomnianego już wcześniej Rutherforda ale także Phila Collinsa, który użyczył na tym albumie swojego głosu.
Anthony nie ogranicza się tu tylko do grania na gitarze. Przedstawia się nam jako multiinstrumentalista. Gra na 12-strunowej gitarze akustycznej, gitarach klasycznej oraz 6-cio i 12-strunowej elektrycznej, basie, cymbałach, buzuce, fortepianie, organach, syntezatorach, mellotronie czy wreszcie na dzwonach i gongu. Ba, śpiewa także w piosence Collections.
Na płycie pojawiło się sporo zaproszonych gości.

wtorek, 7 października 2014

Steve Hackett – Voyage Of The Acolyte (1975)



  1.  Ace of Wands
  2.  Hands of the Priestess I 
  3.  A Tower Struck Down
  4.  Hands of the Priestess II 
  5.  The Hermit
  6.  Star of Sirius
  7.  The Lovers
  8.  Shadow of the Hierophant
Po obejrzeniu najnowszego dokumentu BBC, Genesis Together and Apart przyszła mi na myśl ta właśnie płyta, która w ów dokumencie została potraktowana po macoszemu.

Do 1975 Steve Hackett był prawdopodobnie najmniej znanym członkiem Genesis. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że to wirtuoz gitary, ale w oczach większości był to facet, który prawie zawsze chowa się  za swoim instrumentem i tak naprawdę odgrywa tylko kompozycje stworzone przez innych członków zespołu.
Wydanie albumu Voyage Of The Acolyte zmieniło tę perspektywę. To niesamowity album (pierwszy solowy projekt wydany przez członka Genesis). Oto Steve Hackett przedstawił się wszystkim jako utalentowany muzyk i kompozytor.
To dziecko Hacketta, z jego charakterystycznym brzmieniem i stylem.  Album na którym Steve kontynuuje swoją miłość do rocka progresywnego.