piątek, 18 listopada 2016

Phil Collins - Hello, I Must Be Going! (1982)

  1. I Don't Care Anymore
  2. I Cannot Believe It's True
  3. Like China
  4. Do You Know, Do You Care?
  5. You Can't Hurry Love
  6. It Don't Matter To Me
  7. Thru These Walls
  8. Don't Let Him Steal Your Heart Away
  9. The West Side
  10. Why Can't It Wait 'til Morning
Z cyklu "Atrakcyjna Osiemdziesiątka" 
Jestem w trakcie czytania autobiografii Phila Collinsa. I jak zawsze w takich przypadkach w tle towarzyszy mi muzyka, oczywiście jego muzyka. Są to płyty solowe, ale też Genesis, Brand X i inne albumy na których udzielał się Phil (a jest tego trochę). Przyznam się bez bicia, że album Hello, I Must Be Going! przez całe lata traktowałem po macoszemu. Sam nie wiem dlaczego. Po prostu było tak, że gdy miałem ochotę na jego solową twórczość do odtwarzacza lub na talerz lądowały Face Value i zaraz później No Jacket Required. Jakoś dziwnie pomijałem jego drugi album. W końcu się to zmieniło. Właśnie teraz zaczynając lekturę odpaliłem  Hello, I Must Be Going! Zagrało fantastycznie...

wtorek, 15 listopada 2016

Solaris - Marsbéli Krónikák (1984)

  1. Marsbéli Krónikák I (The Martian Chronicles I)
  2. Marsbéli Krónikák II-III (The Martian Chronicles II-III)
  3. Marsbéli Krónikák IV-VI (The Martian Chronicles IV-VI)
  4. M'ars Poetica
  5. Ha Felszáll a Köd (If the Fog Ascends)
  6. Apokalipszis (Apocalypse)
  7. E-moll Elõjáték (Prelude in E Minor)
  8. Legyõzhetetlen (Undefeatable)
  9. Solaris 
Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka” 
Lata osiemdziesiąte. Cała masa naszych Rodaków jeździ na handel do naszych bratanków Węgrów. Na bazarach, a często już na dworcu w Budapeszcie w ruch idą wiertarki, bielizna, kryształy, przyprawy, kresze i wiele innych towarów. Wielu moich sąsiadów tak jeździło. Pamiętam jak mój Tato, prosił jednego z takich znajomych turystów, o przywiezienie pasty paprykowej w tubce którą uwielbiał. To były czasy. Pamiętam też jak pewnego razu ojciec mojego kolegi z bloku przywiózł płytę winylową węgierskiego zespołu Solaris. I pamiętam jak po jej wysłuchaniu opadły nam szczęki…

czwartek, 10 listopada 2016

Harold Budd/Elizabeth Fraser/Robin Guthrie/Simon Raymonde - The Moon And The Melodies (1986)

  1. Sea, Swallow Me
  2. Memory Gongs
  3. Why Do You Love Me?
  4. Eyes Are Mosaics
  5. She Will Destroy You
  6. The Ghost Has No Home
  7. Bloody And Blunt
  8. Ooze Out And Away, Onehow
Z cyklu „Atrakcyjna Osiemdziesiątka” 
Nadal zanurzam się w jesień, deszcz i nutkę smutku. Jak ja uwielbiam być w ciepłym domu, pijąc herbatę patrzeć przez okno na mokry i wietrzny świat, jednocześnie słuchając pięknej muzyki. Takiej muzyki dostarczają na tym albumie znakomity amerykański pianista Harold Budd i zespół Cocteau Twins. W listopadzie 1986 roku światło dzienne ujrzała właśnie ta płyta i nie sposób abym o niej nie wspomniał w swoim muzycznym pamiętniku…

poniedziałek, 7 listopada 2016

Egg - The Civil Surface (1974)

Side One:
  1. Germ Patrol
  2. Wind Quartet I
  3. Enneagram
The Other Side:
  1. Prelude
  2. Wring Out The Ground (Loosely Now)
  3. Nearch
  4. Wind Quartet II
Postanowiłem wrócić do jajeczka. Jak wspominałem przy okazji opisywania ich wcześniejszej płyty The Polite Force, w grudniu 1972 roku grupa przestała istnieć (odszedł Brooks). Jednak panowie Stewart, Campbell i Brooks spotkali się ponownie w sierpniu 1974. Z tego spotkania urodziła się trzecia i ostatnia płyta zespołu Egg, zatytułowana The Civil Surface. Do jej nagrania zaprosili sporą liczbę gości, dodam znamienitych gości…

czwartek, 3 listopada 2016

Laurent Thibault - Mais On Ne Peut Pas Rêver Tout Le Temps (1979)

Face A:
  1. Orée
  2. Aquadingen
Face B:
  1. La Caravane De L'Oubli
  2. Mais On Ne Peut Pas Rêver Tout Le Temps

Dziś jesteśmy we Francji. Laurent Thibault to znakomity artysta i producent muzyczny. Był pierwszym basistą legendy i twórcy zeuhl czyli zespołu Magma. Jeszcze zanim dołączył do Magmy od 1968 roku udzielał się w grupie Zorgones. Ci z tego co się orientuję zdołali wydać jedynie singla. W 1979 roku wydał opisywany tu album, który później okazał się jedynym w jego solowym dorobku. Mais On Ne Peut Pas Rêver Tout Le Temps wpadło mi w ręce dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych i muszę się przyznać, że początkowo nie skojarzyłem nazwiska. Jak już często wspominałem moją uwagę przykuła okładka. Kupiłem, odpaliłem w domu i padłem z wrażenia…