środa, 4 marca 2015

SBB - Warszawa 1.03.2015 Trójka



SBB ponownie z Jerzym Piotrowskim na perkusji? Musiałem to zobaczyć. Nigdy nie widziałem na żywo koncertu tego legendarnego zespołu w najmocniejszym składzie. W końcu nadarzyła się taka okazja. Zobaczyć tych Panów na żywo to niemal jak wygrać w totka. Od niepamiętnych  czasów marzyłem aby usłyszeć Walkin' Around The Stormy Bay na żywo w wykonaniu Skrzeka, Anthimosa i Piotrowskiego. Marzenia się spełniają…
Studio imienia Agnieszki Osieckiej w radiowej Trójce. Mnóstwo ludzi, sala wypełniona po brzegi, na scenę wychodzi Piotr Metz i prezentuje krótką historię zespołu. Pojawiają się muzycy. Zaczyna się magiczny koncert.


Powiem tak. Strasznie nie lubię opisywać koncertów. Każdy z nas odbiera muzykę indywidualnie i każdy z nas inaczej przeżywa koncert. Ci co chodzą na koncerty wiedzą, że usłyszeć ukochany zespół i ich muzykę na żywo to całkiem co innego, niż słuchanie tej samej muzyki z płyt.
Nie będę opisywał poszczególnych utworów bo to nie ma najmniejszego sensu.
Mogę powiedzieć tak, panowie dali z siebie wszystko. Piotrowski grał na bębnach  z takim zaangażowaniem i siłą, że pewnie zawstydził niejednego młodzieńca. Grać w taki sposób, w tym wieku, to nie lada wyczyn. Byłem i nadal jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak zagrał pan Jerzy. 
Józef Skrzek nadal ma fantastyczny głos. Śpiewa mocno i czysto. Do tego wyczarowuje fantastyczne dźwięki za pomocą swoich klawiszy, a także gitary basowej. Przepiękny moment koncertu gdy panowie zagrali utwór poświęcony pamięci zmarłego niedawno Jana „Kyks” Skrzeka, brata Józefa. Cudowna atmosfera i wzruszenie samego Skrzeka jak i publiczności, która nagrodziła ten utwór owacją na stojąco. 
Apostolis Anthimos i jego genialne improwizacje gitarowe powodowały przyspieszone bicie serca.
Wreszcie nastąpił tak wyczekiwany przeze mnie moment. Kompozycja Walkin' Around The Stormy Bay. Jak oni to zagrali… Gęsia skórka, włosy stojące dęba I szkliste oczy, są chyba wystarczającym dowodem na to jak fantastyczne było to wykonanie. Szybkość  pana Jerzego niebywała.
W połowie koncertu mieliśmy świetne solo Piotrowskiego na perkusji (podczas gry wypadła mu pałeczka, którą bardzo sprawnie zastąpił kolejną) do którego po dłuższej chwili dołączył na drugiej perkusji Apostolis. W czasie gry jeden z talerzy przy perkusji Lakisa przekrzywił się, co ten świetnie wykorzystał waląc w niego ze zdwojoną mocą. Kapitalny pojedynek, a następnie współbrzmiący duet, do którego dołączył na klawiszach Skrzek. 
No i łza w oku się zakręciła przy Z Których Krwi Krew Moja. Fantastyczne wykonanie. Trochę inne ale fenomenalne.
Na sam koniec panowie zagrali Memento z Banalnym Tryptykiem w zmienionej aranżacji i oczywiście o wiele krótsze niż to które znamy z płyty. Niemniej i tak zabrzmiało to fantastycznie. 
Należy jeszcze wspomnieć, że na koncercie pojawił się gość specjalny, którym był Michał Urbaniak. Moim zdaniem (choć ciężko pisze się takie opinie) kompletnie się nie sprawdził. Nie mógł trafić z tonacją, sprawiał wrażenie jakby nie znał repertuaru grupy SBB. Słychać  było (niestety), że najprawdopodobniej wcześniej nie ćwiczyli wszyscy razem i było to wystąpienie ad hoc. Dodać jednak muszę, że podczas kompozycji którą zagrali na bis, Urbaniak popisał się niezłą (choć niepowalającą) solówką.

Po koncercie panowie Skrzek i Anthimos zeszli do hallu radia aby rozdawać autografy. Po pewnym czasie dołączył do nich również Piotrowski. Zgoda, są bardzo mało rozmowni ale serdeczni, ciepli i bardzo mili.  Fantastyczny koncert, cudowne wspomnienia. Drogi Józefie, Apostolisie i Jurku. Chapeau bas! Z całego serca Wam dziękuję za te wszystkie lata i za ten fenomenalny koncert.

PS. 1 Miałem ze sobą aparacik, który kompletnie się nie sprawdził i zdjęcia do niczego się nie nadają. Zamieszczam (jak widać) tylko jedno, zaraz po koncercie, na którym nie ma (jeszcze) Jerzego Piotrowskiego. 
PS. 2 Koncert można obejrzeć na stronach Trójki.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz